Ostatnio przyglądam się rozróżnieniu prośba versus żądanie.
Skąd te rozważania? Miałam kilka sytuacji, w których pomimo, że według mnie wyraziłam prośbę usłyszałam, że to jest żądanie. Albo osoba, do której wyraziłam prośbę pytała czy to jest prośba czy żądanie usłyszawszy, że prośba mówiła coś w stylu “a to nie muszę tego robić”.
Obie te opcje mnie bardzo poruszają więc zaczęłam od siebie i sprawdziłem skąd moja reakcja, jaka ona jest i o jakich potrzebach. Przychodziły nawet wątpliwości, że może ja sama nie jestem szczera ze sobą. Docierając do sedna zobaczyłam, że mi zależy na byciu usłyszaną, ale co chyba ważniejsze na kontakcie. Wrócił do mnie cytat:
“You can never tell whether something is a request or a demand by how nicely it is asked or how clear it is. What determines the difference between a request and a demand is how we treat people when they don’t do as we’ve asked.”
“Nigdy nie możesz stwierdzić, czy coś jest prośbą czy żądaniem, po tym, jak ładnie o to poproszono lub jak jasno zostało wyrażone. To, co decyduje o różnicy między prośbą a żądaniem, to sposób, w jaki traktujemy ludzi, gdy nie robią tego, o co prosiliśmy.”
Ja sobie to przekładałam na to, że to ja wiem czy coś co wyrażam jest prośbą sprawdzając jak mam ochotę zareagować na potencjalną odmowę. Jeśli mam bunt, chęć wyciągania konsekwencji… to żądam, jeśli mam otwartość na rozmowę, ciekawość potrzeb za odmową to proszę.
I jakoś zobaczyłam coś oczywistego. W tym momencie wyjaśniło mi się dlaczego czuję bezsilność, gdy słyszę, że żądam ja takiej intencji nie mam. Jeśli ja mam otwartość na rozmowę, jeśli jestem ciekawa drugiej osoby to jest tylko jedna strona. Druga osoba może nie chcieć kontaktu czy rozmowy – może coś chronić, może mieć wcześniejsze swoje doświadczenia,które wpływają na jej reakcje…
“Our requests are received as demands when others believe they will be blamed or punished if they do not comply. When people hear a demand, they see only two options: submission or rebellion. Either way, the person requesting is perceived as coercive, and the listener’s capacity to respond compassionately to the request is diminished.”
“Nasze prośby są odbierane jako żądania, gdy inni uważają, że będą obwiniani lub karani, jeśli nie spełnią żądania. Kiedy ludzie słyszą żądanie, widzą tylko dwie opcje: poddanie się lub bunt. W każdym przypadku osoba prosząca jest postrzegana jako przymuszająca, a zdolność słuchacza do współczującej odpowiedzi na prośbę jest zmniejszona.”
I mam sporo smutku, bo chciałabym więcej kontaktu w sytuacjach kiedy wyrażam prośbę, a jest ona odbierana jak żądanie. Zdaje sobie też sprawę, że często dokładają się do tego role i etykiety jakie mam i ciężko odbiorcy jest usłyszeć moją prośbę bez ich pryzmatu. Rozmyślam dalej, aby zobaczyć co chcę robić by mimo wszystko zapraszać więcej kontaktu.
Chcę pamiętać, że kiedy proszę ważne są moje intencje. Jeśli chcę kontaktu to chcę sprawdzać jak druga osoba słyszy moją prośbę. Chcę też pamiętać, że mam prawo widzieć moje prośby jako strategie, które mi odpowiadają czy chronią moje granice. A jak Wy macie?
Dla inspiracji film z Marshallem Rosenbergiem, który był też dla mnie inspiracją w rozmyślaniach:
https://youtu.be/xtv-xlWkdpc?si=pxSp-wv4sXW673qr
Wszystkie cytaty z Marshalla Rosenberga z książki:
The Nonviolent Communication Book Of Quotes