Czy używanie NVC znaczy, że zawsze jesteśmy mili ? 

NVC – Nie chodzi o bycie miłym, chodzi o bycie prawdziwym

Wielu z nas zna pojęcie NVC (Nonviolent Communication), czyli Porozumienia Bez Przemocy. Dla mnie osobiście jest to coś, co bardzo ułatwia życie – pomaga w budowaniu autentycznych relacji i skutecznym wyrażaniu siebie. Jednakże zauważyłam, że gdy mówię o NVC, zaczynają się pojawiać pewne oczekiwania, które mogą nie mieć wiele wspólnego z tym, o czym jest naprawdę Porozumienie Bez Przemocy.

Spotkałam się z sytuacją, w której, słysząc, że NVC jest dla mnie ważne, ludzie zaczęli oczekiwać, że będę dla nich zawsze miła i uprzedzająco wyrozumiała. Nagle stałam się osobą, która powinna bezwarunkowo słuchać, niezależnie od sytuacji, być zawsze wrażliwa na potrzeby innych, a także wciąż interesować się ich perspektywą. Wszystko to budowało obraz osoby, która w każdej sytuacji jest po prostu miła, bez względu na to, co się dzieje wokół.

Ale czy rzeczywiście tak jest?

Początkowo, kiedy zaczynałam swoją przygodę z NVC, perspektywa łączenia nas przez wspólne potrzeby wydawała mi się rewolucyjna. Potrzeby są ważne, a ich rozumienie i zaspokajanie stały się dla mnie kluczowe. Chciałam poznać potrzeby innych i odpowiedzieć na nie, dawać to, co dla nich istotne. Z czasem jednak zaczęłam dostrzegać coś, czego wcześniej nie brałam pod uwagę – moje własne potrzeby. Uświadomiłam sobie, że „hej, Olu, twoje potrzeby są równie ważne”.

Dziś wiem, że uczę się rozpoznawać swoje potrzeby, brać odpowiedzialność za nie i dbać o nie. Tak samo, jak traktuję potrzeby innych ludzi jako ważny element kontaktu, z którym się łączę, tak samo traktuję swoje własne potrzeby.

To wszystko brzmi pięknie w teorii, ale w praktyce okazuje się, że… nie zawsze mogę i nie zawsze chcę słuchać, kiedy ktoś do mnie mówi. Czasem decyduję, że to osoby spotkane przeze mnie powinny zatroszczyć się o swoje potrzeby – bo ja po prostu potrzebuję odpoczynku, albo mam inne priorytety. Są dni, w których nie mam ochoty ani energii, by słuchać czyjejś perspektywy. I to jest okej. W końcu nadal jestem człowiekiem.

Ale co, jeśli zaczniemy wprowadzać NVC do naszego życia? Często wtedy stajemy w opozycji do bycia „miłym” – na rzecz bycia „prawdziwym”. Czym to się różni? Miłość, szacunek, empatia to ważne aspekty NVC, ale nie oznacza to, że zawsze musimy być miło nastawieni do wszystkich, we wszystkich sytuacjach. Co więcej, może się zdarzyć, że zamiast tylko starać się spełniać oczekiwania innych, zaczniemy otwarcie mówić o tym, co my chcemy i czego potrzebujemy. W końcu NVC nie polega na zaspokajaniu cudzych potrzeb kosztem swoich, ale na równowadze między nimi.

Jak mówi Marshall Rosenberg – twórca NVC:

„We’re not trying to be nice, we’re trying to be real. We’re trying to be honest about what goes on in us.”

„Nie próbujemy być mili, próbujemy być prawdziwi. Próbujemy być szczerzy co do tego, co się w nas dzieje.”

Warto pamiętać, że NVC to nie tylko technika komunikacji, ale sposób na bycie autentycznym. Czasami bycie autentycznym wiąże się z wyrażeniem swoich potrzeb, nawet jeśli nie zawsze spotyka się to z oczekiwaniem, by być tylko miłym. Bycie prawdziwym nie zawsze jest łatwe, ale na pewno jest bardziej satysfakcjonujące niż spełnianie oczekiwań innych na siłę. Warto o tym pamiętać na co dzień, żyjąc w zgodzie ze sobą.